By Azumi

Tu możesz pokazać swoje prace, dac do nich odnosniki itp. itd.

Moderator: Adrian

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Azumi
Użytkownik
Posty: 307
Rejestracja: niedziela 07 sty 2007, 23:48
Lokalizacja: Nightmare city
Kontakt:

By Azumi

Post autor: Azumi »

Ponieważ moje opowiadanie jest bardzo długie, i jeszcze go nie skończyłam, postanowiłam założyć nowy temat. :girl:



Mam na imię Rei, pragnę wam opowiedzieć historie, która zdarzyła się dawno temu. Moi rodzice pochodzili z Japonii, ja byłam japonką lecz musiałam mieszkać w innym kraju. Gdy byłam jeszcze nastolatką bardzo chciałam założyć zespół, zostać projektantka wnętrz i wyjechać do Japonii. Ciężko pracowałam by to osiągnąć, gdy otrzymałam pierwszą gitarę, ćwiczyłam dniami i nocami, by się czegoś nauczyć.Dzięki dobrym stopniom w szkole dostałam się do wymarzonego liceum i w wieku siedemnastu lat zostałam projektantką wnętrz. Po paru miesiącach zespół, który założyłam razem ze znajomymi, wydał demo płytę.Wszystko w moim życiu było zaplanowane. Nie spodziewałam się, że coś nie wyjdzie.
Jednak w dniu moich osiemnastych urodzin, na moim rodzinnym przyjęciu wybuchła butla z gazem. Z katastrofy ocalałam tylko ja i mój młodszy braciszek. Członkowie zespołu wraz z całą moją rodzina niestety nie ocaleli. Nie został mi nikt, oprócz małego Toshi'ego. Miałam wiele oszczędności, więc postanowiłam wychowywać brata z dala od wspomnień.Wyruszyliśmy do najpiękniejszego kraju na ziemi, do Japonii. Nie musiałam sie martwić o obywatelstwo, urodziłam się w tym kraju i mieszkałam przez parę lat. Gdy już wprowadziłam się do starego mieszkania rodziców, które wynajmowała pewna kobieta do naszego powrotu, Toshi miał pięć lat. Zaczęłam szukać pracy, wiedziałam, ze oszczędności na długo nie zapewnią mi bytu. Znalezienie pracy nie było łatwe, miałam pewne kwalifikacje, ale to nie wystarczało. Z naszego mieszkania zaczeły znikać niektóre rzeczy, które musiałam sprzedać, by mieć za co jeść. Zostałam z niczym, spaliśmy na podłodze i nie mieliśmy co jeść.
Pewnego pięknego wiosennego dnia wraz z Toshi'm wybrałam się do kawiarni, która mieściła sie niedaleko parku. Poszłam tam, by przemyśleć niektóre sprawy. Kiedy jednak zaczęłam myśleć o przyszłości, to uświadomiłam sobie, że nie mam szans na spokojne i beztroskie życie. Po moich policzkach popłyną strumień łez, gdy poczułam słony smak w ustach otarłam oczy. W pewnej chwili zauważyłam, że ktoś stoi koło mojego stolika. Podniosłam głowę do góry, by zobaczyć kim jest nieznajomy. Był to wysoki, szczupły i bardzo przystojny mężczyzna. Moją uwagę przyciągnęły jego włosy oraz ubiór. Włosy były długie, sięgały do pasa, bardzo zadbane, koloru ciemnofioletowego. Natomiast ubiór wskazywał, że mężczyzna nie pochodzi z ubogiej rodziny, miał na sobie czarny skórzany płaszcz, sztruksy również czarne oraz okulary przeciwsłoneczne.
-Mogę się przysiąść? - spytał bardzo spokojnym głosem. Moje serce załomotało w tej chwili, nie umiałam wydusić z siebie słowa. Gdy bardziej się mu przyjrzałam zrozumiałam, ze jest człowiekiem idealnym.Jego delikatne usta, pasowały do reszty twarzy. Choć nie widziałam oczu, pomyślałam, że muszą być piękne.
-Ależ proszę – wydusiłam wreszcie.
Gdy mężczyzna usiadł, zaczął szperać po kieszeniach w płaszczu. Wymamrotał pod nosem, ze nie wziął drobnych do automatu. Wyciągnął banknot z portfela i zwrócił sie do Toshi'ego.
-Masz chłopie kup sobie batona. Zajmę twojej mamusi tylko chwilę – uśmiechnął sie do Toshi'ego i wręczył mu banknot. Toshi nie uczył sie języka japońskiego więc nie zrozumiał mężczyzny. Szybko opanowałam sytuację tłomacząc bratu, by poszedł i wybrał sobie coś i podziękował panu. Toshi ukłonił się nisko i podbiegł do półki ze słodyczami.
-Chłopiec nie zna naszego języka, a ja nie jestem jego mamą tylko siostrą. - powiedziałam uśmiechając się.
-Ojej niech panienka mi wybaczy.- zaczerwienił się – Dobrze, że rozmawia w języku angielskim, u nas prawie każdy dzieciak opanował już ten język, i wszystkie się nim porozumiewają.To znaczy te z naszych sfer. - powiedział i zdjął okulary kładąc je na stole. - Nazywam się Kei, pragnę poznać twoje imię...- powiedział bardzo poważny. Jednak gdy ujrzałam jego siwe oczy na moment zaniemówiłam, czułam się jakby w moje ciało ktoś wlał gorącą i strasznie słodką czekoladę.
-Jestem Rei...-spojrzałam na ludzi, którzy nie zwracali na niego uwagi. Chociaż bardzo się wyróżniał jednak oni nie patrzyli na niego. W kawiarni było bardzo cicho, jak nigdy.
-Ciekawe imię. Wiesz ja jestem poszukiwaczem talentów i zauważyłem, że ty jesteś ta osobą, której szukam. - mówił coraz szybciej i coraz ciszej. - Nie jestem dilerem, ani alfonsem, ale czuję że nadajesz sie do pewnej roboty. - Mówił tak bym nie zdołała mu przerwać – Masz tu taką małą zaliczkę, bo widzę, że ciężko Ci jest – wyciągnął plik pieniędzy i mi je wręczył – Jeśli jesteś zainteresowana moją propozycja, to staw się jutro o ósmej rano w parku, w dzielnicy „Płonącego smoka”. - Założył okularu spojrzał jeszcze raz w moją stronę uśmiechając się i wyszedł.
Gdy znalazł się za zakrętem w kawiarni znów zrobiło się gwarno. Trochę mnie to zdziwiło, ale nie chciałam teraz o tym myśleć. Ubrałam bluzę Toshi'emu, ponieważ zaczął wiać silny wiatr i poszliśmy w stronę domu. Po drodze odwiedziliśmy parę sklepów, by kupić jakieś jedzenie i koce chociaż na dzisiejsza noc. Gdy doszliśmy do mieszkania na niebie świecił wielki srebrzysty księżyc. Po tym jak ułożyłam małego do snu, wyszłam na balkon. Było strasznie zimno, owinęłam sie kocem i myślałam o chłopaku z kawiarni. Zastanawiałam sie nad tym co mnie czeka gdy pójdę jutro na spotkanie z nim. Martwiłam się, jednak postanowiłam pójść rano do parku. Nie był to koniec przygód jak na jeden dzień, już miałam zamknąć drzwi balkonowe gdy poczułam, że ktoś za mną stoi.
- Nie zamykaj drzwi póki nie wyjdę. W głowie tylko Kei, w ogóle nie myślisz o sobie. Same zmartwienia, nie potrafisz być egoistką? - powiedział mężczyzna stojący za mną. Jego głos był chłodny i pozbawiony życia. Gdy mnie objął, poczułam jakby moje ciało zamarzało, zaczął dotykać ustami mojej szyi.
- Kim jesteś?Skąd wiesz kim jest Kei? - Chciałam się wyrwać z jego objęć, jednak zawładnął mym ciałem.
- Nie zadawaj tak dużo pytań, bo i tak nie chcesz znać odpowiedzi. - zachichotał przerywając pocałunki. - Może jestem przyjacielem, a może wrogiem to zależy tylko od Ciebie. - oddalił się.
- Może byś sie przedstawił. - byłam wściekła, choć miałam go przed oczyma, to jego twarz zasłaniał cień.
- Może innym razem, teraz muszę iść. Nie zapomnij o mnie. - przysunął rękę do ust pocałował ją, a następnie dmuchnął w dłoń, by przesłać buziaka. Znikł, zobaczyłam jak drzwi balkonowe lekko się poruszyły, podeszłam do nich i zamknęłam. Byłam pewna, że po tym zdarzeniu nie zasnę.
Leżałam całą noc patrząc na zalany sufit. Gdy wybiła godzina siódma trzydzieści, wstała by obmyć twarz, przebrać ciuchy i się uczesać. Zbudziłam Toshi'ego, był strasznie zaspany, ale nie miałam go z kim zostawić. Wyszliśmy z domu, do tego parku nie mieliśmy daleko więc nie śpieszyliśmy się zbytnio. Doszliśmy do ławki stojącej w parku, patrzyłam jak inne dzieci bawią się ze swoimi rodzicami i zrobiło mi się strasznie żal Toshi'ego. Gdy łza zaczęła mi spływać po policzku spojrzałam na drzewa kwitnącej wiśni, poczułam się tak jakbym zapomniała, że już mamy wiosnę. Płatki wiśni swobodnie opadały na zieloną trawę, wyglądało to jakby śnieg pokrywał naszą planetę, lecz bardzo ciepły i pachnący śnieg. Tak się zapatrzyłam, ze nawet nie zauważyłam jak mały chłopiec podszedł do Toshi'ego.
- Jak się nazywasz? - usłyszałam dziecięcy głosik, to był głos tego chłopczyka. Wyglądał on na równolatka Toshi'ego. Jednak było w nim coś wyjątkowego, te ruchy. Były podobne do ruchów Kei'a, przez chwile pomyślałam, ze może jest to jego synek, ale szybko wybiłam sobie tę myśl z głowy. Prawdopodobnie byłam tak zauroczona, ze nie chciałam brać do świadomości, ze Kei może mieć jakąś kobietę.
- Toshi, a ty? - w jego glosie wyczułam niezwykłe podekscytowanie i wcale się temu nie dziwiłam, tak długo nie miał żadnego kolegi.
- Jestem Jiro – uśmiechnął sie, wyciągając rękę na przywitanie.
- Nie tak blisko. Jiro pamiętasz co ojciec mówił. - zabrzmiał potężny głos zza pleców chłopczyka. Stał tam potężny mężczyzna, ubrany w czarny garnitur, znów zobaczyłam czarne okulary tylko tym razem nie na nosie Kei'a. Byłam tak zaspana, ze trochę nie kontaktowała, pewnie dlatego nie zauważyłam mężczyzny od razu.
- W porządku. - wreszcie znajomy głos, tak był to Kei.Poczułam, że stoi za mną.
-Keeeeeeeei- wrzasnął mały Jiro, podbiegł do niego i mocno sie wtulił.
- Ale urosłeś, niedługo będziesz taki jak starszy brat. - zaśmiał sie Kei klepiąc małego po plecach.
- Kahori mówi, że będę większy i lepszy od Ciebie. - wymądrzał się chłopiec.
- Mówiłem już, że Kahori kłamie.- potrzepał włoski chłopca. - Wiesz teraz znów będę miał dużo pracy, nie będziemy sie często widzieć. Ale jesteś już na tyle duży by sobie poradzić. Nie potrzebujesz starszego brata. - Kei nagle spoważniał. Chłopiec spuścił głowę, coś wymamrotał, jednak nie zrozumiałam co. - Jiro weź nowego kolegę i idźcie sie bawić, ja muszę wracać do pracy. - Kei wyjaśnił mi, że ochroniarze zajmą się Toshi'm. Pomachałam mu na pożegnanie i podążyłam za Kei'em.




Macie narazie tyle. Proszę o komentarze...Jesli kogoś zainteresuje moje opo, to zapodam więcej^^
___...::HANA YORI DANGO::...___



Obrazek

Awatar użytkownika
Jarczek
Użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: piątek 29 sie 2008, 15:57
Lokalizacja: Skierniewice
Kontakt:

Re: By Azumi

Post autor: Jarczek »

Proszę o więcej.
Obrazek

Awatar użytkownika
amand
Użytkownik
Posty: 8
Rejestracja: środa 17 wrz 2008, 19:50

Re: By Azumi

Post autor: amand »

nom bardzo mi sie podobal kawaleczek z twej opowieci i chcial bym poznac reszte prosze o wiecej :bunny:
If you wanna bring me down go ahead and try.....;)

ODPOWIEDZ